First Quote Added
abril 10, 2026
Latest Quote Added
"Pan Tadeusz czyli Ostatni zajazd na Litwie. Historia szlachecka z roku 1811 i 1812 we dwunastu księgach wierszem."
"Litwo! Ojczyzno moja! Ty jesteś jak zdrowie. Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie."
"Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy I w Ostrej świecisz Bramie!"
"Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych, Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych; Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem, Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem; Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała, Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała, A wszystko przepasane jakby wstęgą, miedzą Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą."
"Grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą. Niełatwą, bo nie na tym kończy się, jak nogą Zręcznie wierzgnąć, z uśmiechem witać lada kogo; Bo taka grzeczność modna zda mi się kupiecka, Ale nie staropolska ani też szlachecka. Grzeczność wszystkim należy, lecz każdemu inna..."
"Takiej kawy jak w Polszcze nie ma w żadnym kraju..."
"Ale Wojski zbierał muchomory."
"Miejsce piękne i ciche, tu się często schrania Telimena, zowiąc je świątynią dumania."
"Trzeba wiedzieć, że to jest Sopliców choroba, Że im oprocz Ojczyzny nic się nie podoba"
"Tak to na świecie wszystko los zwykł kończyć dzwonem. Rachunki myśli wielkiej, plany wyobraźni, Zabawki niewinności, uciechy przyjaźni, Wylania się serc czułych! – gdy śpiż z dala ryknie, Wszystko miesza się, zrywa, mąci się i niknie!"
"Gdybyś i te zapory zmógł nadludzkim męstwem, Dalej spotkać się z większym masz niebezpieczeństwem; Dalej co krok czyhają, niby wilcze doły, Małe jeziorka, trawą zarosłe na poły, Tak głębokie, że ludzie dna ich nie dośledzą (Wielkie jest podobieństwo, że diabły tam siedzą). Woda tych studni sklni się, plamista rdzą krwawą. A z wnętrza ciągle dymi zionąc woń plugawą, Od której drzewa wkoło tracą liść i korę; Łyse, skarłowaciałe, robaczliwe, chore, Pochyliwszy konary mchem kołtunowate I pnie garbiąc brzydkimi grzybami brodate, Siedzą wokoło wody, jak czarownic kupa Grzejąca się nad kotłem, w którym warzą trupa."
"Natenczas Wojski chwycił na taśmie przypięty Swój róg bawoli, długi, cętkowany, kręty Jak wąż boa, oburącz do ust go przycisnął, Wzdął policzki jak banię, w oczach krwią zabłysnął, Zasunął wpół powieki, wciągnął w głąb pół brzucha I do płuc wysłał z niego cały zapas ducha... (...) Tu przerwał, lecz róg trzymał; wszystkim się zdawało, Że Wojski wciąż gra jeszcze, a to echo grało."
"Wódka to gdańska, napój miły dla Polaka; "Niech żyje! krzyknął Sędzia, w górę wznosząc flaszę, Miasto Gdańsk, niegdyś nasze, będzie znowu nasze!""
"W kociołkach bigos grzano; w słowach wydać trudno Bigosu smak przedziwny, kolor i woń cudną."
"Domeyki i Doweyki wszystkie sprzeciwieństwa Pochodziły, rzecz dziwna, z nazwisk podobieństwa Bardzo niewygodnego."
"Stąd też nieprzyjacielem zabitym był fajki, Wymyślonej od Niemców, by nas scudzoziemczyć; Mawiał: "Polskę oniemić, jest to Polskę zniemczyć"."
""Nigdy jeden drugiemu nie zachodzić w drogę, Nigdy we dwóch nie strzelać do jednej źwierzyny". Właśnie Wojski wymawiał to słowo: "źwierzyny", Gdy Asesor półgębkiem podszepnął: "dziewczyny"..."
"Sztuka rzucania nożów, straszna w ręcznej bitwie, Już była zaniedbana podówczas na Litwie, Znajoma tylko starym..."
"Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie, Ja z synowcem na czele, i – jakoś to będzie!"
"Wpadam do Soplicowa jak w centrum polszczyzny: Tam się człowiek napije, nadysze Ojczyzny!"
"To póki o wskrzeszeniu Polski była rada, O dobru pospolitym, głupi, u was zwada? Nie można było, głupi, ani się rozmówić, Głupi, ani porządku, ani postanowić Wodza nad wami, głupi! a niech no kto podda Osobiste urazy, głupi, u was zgoda!"
"Żadne żaby nie grają tak pięknie jak polskie"
"Ja jestem tobie wdzięczen, ale niepodobna Żenić się, kochajmy się, ale tak – z osobna."
"Panie Woźny, pan Hrabia śmie Waćpana prosić, Abyś raczył przed szlachtą bracią wnet ogłosić Intromisyją Hrabi do zamku, do dworu Sopliców, do wsi, gruntów zasianych, ugoru, Słowem cum gais, boris et graniciebus, Kmetonibus, scultetis et omnibus rebus Et quibusdam aliis."
"... każdy, gdzie siedział, tam pada: Ten z misą, ten nad kuflem, ten przy wołu ćwierci. Tak zwyciężców zwyciężył w końcu sen, brat śmierci."
"Różnie słychać o tem, Lecz nikt pewnie nie wiedział ni wtenczas, ni potem."
"Comment: A phrase recurring in subsequent books."
"Przysłowie ruskie: wszystko można, lecz ostrożnie; I to przysłowie: sobie piecz na carskim rożnie; I to przysłowie: lepsza zgoda od niezgody; Zaplątaj dobrze węzeł, końce wsadź do wody. Raportu nie podamy, tak się nikt nie dowie. Bóg dał ręce, żeby brać, to ruskie przysłowie."
"Lachy braty! Oj, biada mnie, żem nie miał choć jednej armaty! Dobrze mówił Suworów: "Pomnij, Ryków kamrat, Żebyś nigdy na Lachów nie chodził bez armat!""
"Jedna jest restrykcyja: jeśli popełniono Nie z zemsty głupiej, ale pro publico bono."
"Soplicy Horeszkowie odmówili dziewkę! Że mnie, Jackowi, czarną podano polewkę!"
"Wszyscy pewni zwycięstwa, wołają ze łzami: "Bóg jest z Napoleonem, Napoleon z nami!" O wiosno! kto cię widział wtenczas w naszym kraju Pamiętna wiosno wojny, wiosno urodzaju! O wiosno, kto cię widział, jak byłaś kwitnąca Zbożami i trawami, a ludźmi błyszcząca, Obfita we zdarzenia, nadzieją brzemienna! Ja ciebie dotąd widzę, piękna maro senna! Urodzony w niewoli, okuty w powiciu, Ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu."
""Tak, tak, mój Protazeńku," rzekł klucznik Gerwazy. "Tak, tak, mój Gerwazeńku," rzekł woźny Protazy."
"Węgrzyna pożałuje, a pije szatańskie Fałszywe wino modne, moskiewskie, szampańskie"
"Prawda, że się wywodzim wszyscy od Adama, Alem słyszał, że chłopi pochodzą od Chama, Żydowie od Jafeta, my szlachta od Sema, A więc panujem jako starsi nad obiema."
"Było cymbalistów wielu, Ale żaden z nich nie śmiał zagrać przy Jankielu"
"Wiwat Król kochany! Wiwat Sejm, wiwat Naród, wiwat wszystkie Stany!"
"Uderzenie tak sztuczne, tak było potężne, Że struny zadzwoniły jak trąby mosiężne I z trąb znana piosenka ku niebu wionęła, Marsz tryumfalny: Jeszcze Polska nie zginęła!... Marsz Dąbrowski do Polski! - I wszyscy klasnęli, I wszyscy: "Marsz Dąbrowski!" chorem okrzyknęli!"
"Jenerale, rzekł, Ciebie długo Litwa nasza Czekała – długo, jak my Żydzi Mesyjasza"
"Poloneza czas zacząć."
"I ja tam z gośćmi byłem, miód i wino piłem, A com widział i słyszał, w księgi umieściłem."
"O tym-że dumać na paryskim bruku, Przynosząc z miasta uszy pełne stuku Przeklęstw i kłamstwa, niewczesnych zamiarów, Zapóźnych żalów, potępieńczych swarów!"
"O Matko Polsko! Ty tak świeżo w grobie Złożona – nie ma sił mówić o tobie!"
"Kraj lat dziecinnych! On zawsze zostanie Święty i czysty, jak pierwsze kochanie"
"O, gdybym kiedy dożył tej pociechy, Żeby te księgi zbłądziły pod strzechy"
"The sun had gone already behind the gardens and the forest of Panama, and was going slowly beyond the isthmus to the other ocean; but the Atlantic was full of light yet; in the open air there was still perfect vision; therefore, he read further: "Now bear my longing soul to those forest slopes, to those green meadows." At last the dusk obliterates the letters on the white paper,—the dusk short as a twinkle. The old man rested his head on the rock, and closed his eyes. Then "She who defends bright Częstochowa" took his soul, and transported it to "those fields colored by various grain." On the sky were burning yet those long stripes, red and golden, and on those brightnesses he was flying to beloved regions. The pine-woods were sounding in his ears; the streams of his native place were murmuring. He saw everything as it was; everything asked him, "Dost remember?" He remembers!"
"No European nation of our day has such an epic as Pan Tadeusz. In it Don Quixote has been fused with the Iliad. The poet stood on the border line between a vanishing generation and our own. Before they died, he had seen them; but now they are no more. That is precisely the epic point of view. Mickiewicz has performed his task with a master's hand; he has made immortal a dead generation, which now will never pass away. (...) Pan Tadeusz is a true epic. No more can be said or need be said."
"In Pan Tadeusz Poland possesses the only successful epic our century has produced."
"Pour les Polonais, Pan Tadeusz est le grand poème héroï-comique de leur histoire : c'est leur Cid, leur Légende des siècles et leurs Trois Mousquetaires à la fois."
"(...) Pan Tadeusz gradually won recognition as the highest achievement in all Polish literature for having transformed into poetry what seemed by its very nature to resist any such attempt. In it, Mickiewicz's whole literary training culminates in an effortless conciseness where every word finds its proper place as if predestined throughout the many centuries of the history of the Polish language."